Dziś wybrałam się do Hamburger Bahnhof - Museum fuer Gegenwart w Berlinie. Na zdjęciach nocnych budynek prezentuje się niesamowicie, tak... pop-gotycko, przybrany neonami... Niestety za mojej wizyty było jasno, precyzując barwę - szaro-buro, a do tego padał deszcz, wiał wiatr, a ja czułam tylko jak mi spływa puder.
Ale w muzeum było już sucho i ciepło i przestrzennie i ładnie, no i przede wszystkim wystawiało (do dziś) niezwykle interesujące kolekcje.
Właśnie spaliłam całą blachę croissantów...
Najciekawsza dla mnie była wystawa obrazów z kolekcji Ericha Marxa, w której znajdują się prace Andy Warhola, Cy Twombly, Roberta Rauschenberga, Roy'a Lichtensteina, Anselma Kiefera i Josepha Beuysa. Ponadto znowu nadziałam się na hipisowski naturalizm fotografii Larry'ego Clarka i pierwszy raz zetknęłam się z nie mniej wyzywającymi pracami Marlene Dumas, która w swych obrazach prowokuje wciąż głęboko zakorzenione w dzisiejszym społeczeństwie zakłamanie w kwestiach seksualności. Również olbrzymie wrażenie wywarły na mnie gigantyczne, ciemne prace Anselma Kiefera, współczesnego malarza i rzeźbiarza niemieckiego, który podejmuje tematy związane z niemiecką pamięcią narodową i historią.
To tyle na tę chwilę, strasznie mnie ta wizyta w muzeum wymęczyła...
niedziela, 27 stycznia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz